#53

Trudny czas, jak wiecie. Choć jestem utajonym anarchem (takim co to od lat odmawia współudziału w wyborczej farsie, lecz niespecjalnie się z tym obnosi) jestem dziś dumny z naszego państwa. Myślę, że po części jest to zasługa rządu, po części społeczeństwa i naszej mentalności. Gdy opadły maski rozziew pomiędzy liberalnymi państwami Europy Zachodniej i postsowiecką częścią Unii Europejskiej jest widoczny bardziej niż kiedykolwiek. Choć dążyliśmy do takiego samego modelu współczesności, opartego na mamonie i epikureizmie, potrafiliśmy się ogarnąć i jakoś szybko zorganizować. I to jest piękne w całym tym szaleństwie.

Teraz powinniśmy się wspierać. Dzwonić do siebie, podtrzymywać na duchu, pomagać sobie nawzajem i dzielić dobrem. Bez podziałów i obłąkańczo-karykaturalnych gestów, jak to miewamy w zwyczaju.

Moje dobro, którym dzisiaj chciałbym się z wami podzielić pochodzi z Zambii. Jedyny album grupy Amanaz nagrany został w 1975. Reprezentuje zamrock, czyli nurt będący fuzją tradycyjnej muzyki afrykańskiej z ówczesną psychodelią i funkiem. W słowach brzmi to dziwacznie, jednak w uszach jest przesmaczne. Więc może poświęcicie 3:40 swojego czasu i może komuś pokoloruje ona dzień.

Więcej o albumie: Pitchfork
Więcej o gatunku: Guardian

#52

Pierwsza książka, jaką napisał Pamuk, została opublikowana w 1982. Autor, który pisał ją bodajże przez 4 lata, miał wówczas 30 lat, zaledwie 30. Najwyraźniej niektórzy pisarze już juwenilia piszą z wysokiego C. Cevdet Bej i synowie to naprawdę dobra proza. Nie jest łatwa, wymaga sporej cierpliwości, którą potrafi wynagrodzić.

Krytyka kojarzy tę powieść z Buddenbrokami Tomasza Manna. Pierwsza powieść tureckiego prozaika nie ukrywa tych odniesień. Cała rzecz (podobnie jak w pierwowzorze) rozbija się o przemiany społeczne, które obserwujemy z perspektywy kupieckiej rodziny. Młody artysta, przyszły laureat nagrody Nobla, nie jest epigonem – naśladowcą owszem, lecz twórczym.
Jego opowieść rozgrywa się to na przestrzeni blisko siedemdziesięciu lat, od 1905 poczynając do lat 70 XX wieku kończąc. Pierwsza część dzieje się tuż przed rewolucją młodoturków (1908), druga około 1938 – w przededniu wojny i w roku śmierci Ataturka, twórcy nowoczesnej Turcji.

Cevdet Bej, nestor rodu, uosabia tradycyjne wartości. Jego światopogląd określają praca i rodzina, małżonkę poznaje i zdobywa w sposób, który dziś jest anachroniczny, niemniej jego małżeństwo wydaje się być szczęśliwe. Losy dzieci (i wnuka), pełne niespełnionych marzeń, płonnych ambicji i licznych wątpliwości stanowią lwią treść książki. Kreśląc ich dzieje pisarz opowiada zarazem o erozji dawnego porządku społecznego, rozluźnieniu obyczajów czy tureckiej fascynacji krajami zachodniej Europy. Podejmuje nawet tematykę związaną z dekadencją czy nihilizmem, w czym wydają się pobrzmiewać Ojcowie i dzieci Turgieniewa.

Źródło: lubimyczytać.pl

Nie jest przypadkiem, że powieść napisana jest pięknym językiem, charakterystycznym dla klasycznej powieści realistycznej z końca XIX wieku. Jej konstrukcja jest współczesna, nowoczesna. Składają się na nią zasadniczo trzy historie, między którymi nie ma ścisłego, bezpośredniego związku przyczynowo-skutkowego, ani czasowego. Pamuk kreuje powieściowy świat drobiazgowo, pełen szczegółów i życia, niemal cielesny, gdzieś w tle pozostawia jednak pustą przestrzeń. Słowa i myśli jego protagonistów nie wybrzmiewają do końca. Uczucia ulatują gdzieś i rozpływają się niewypowiedziane. Czytelnik puszcza wodzę fantazji i.. gdyby tylko Pamuk poświęciłby więcej uwagi postaciom kobiecym, które są kompletnie bezbarwne i pozbawione głębi, byłaby to literatura znakomita.

⭐⭐⭐⭐

#51

W weekend, chyba w sobotę, rozpoczęliśmy sezon wycieczkowy. Las przywitał nas odgłosami nieodległej ścinki drzew i smutnymi ochłapami topniejącego śniegu, poza tym zmieniają się jedynie odcienie zieleni i brązów. Jest już początek lutego, a my widzieliśmy śnieg po raz pierwszy tej zimy. Susza za pasem.

Warunki były przyjemne, 8 stopni bez deszczu. Znaleźliśmy sporo grzybów, małych, nadrzewnych i gromadnych, przypominających sosnówki. Nie potrafiliśmy ich zidentyfikować. Poza tym kilka zimówek czyli płomiennic zimowych, dalekich krewnych enoki, których smak jest znany miłośnikom azjatyckich smakołyków. Zimówki też są jadalne, lecz było ich zbyt mało by je zbierać. Wystarczyło na uśmiech, może to i lepiej, zawsze można grubo się pomylić.

Płomiennica zimowa (i jej trujący kuzyn)

Wędrowcy z nas wsobni. Wydeptujemy własne kroki, snując się wciąż po tych samych ścieżkach. Rozpoznajemy znajome chaszcze i przecinki. Oswoiła nas ta przestrzeń, więc robiąc to, czujemy szczęście, a mieliśmy tylko dwa miesiące przerwy. Powinniśmy brać przykład z drwali.

#50

Potrzebuję zmiany. Od dawna nie odnajduję się w tym miejscu. Nie rozpoznaje myśli, słowa wydają mi się nienaturalne i sztuczne. Męczy mnie konwencja, sztywne ograniczenie do konkretnej książki czy filmu. Ta formuła dawno temu zużyła się we mnie, a ja przez blisko 50 nieregularnych wpisów odżywiałem trupa.

Nothof Ferenc, szkic koncepcyjny do serialu Wiedźmin

Wczoraj skończył się abonament Netflixa, który wykupiliśmy na okoliczność serialowego Wiedźmina. Powinienem odczuwać smutek, a odczułem radość. Poczułem się wolny od mniej lub bardziej świadomej konieczności oglądania, na co nie zawsze miałem ochotę.

Podobał się.

#48

Najgorzej zaś cierpiały te [dusze], które już myślały, że wyrok ich się skończył, a tymczasem znów je chwytano; były to te, których kara przeszła na dzieci lub dalsze potomstwo. […] Opowiadał [Tespezjusz], że niektórych czepiały się wprost całe roje dusz potomków, jak pszczoły albo nietoperze, piskliwie wypominając im w złości, co przez nie wycierpiały.

Plutarch, O odwlekaniu kary przez bogów

Przemawiać niewyraźnie, ukrywać opinie, wyrażać się w przybliżeniu: zmarnieć jako wyrocznia.

Elias Canetti, Tajemne serce zegara, przeł. Maria Przybyłowska, Fundacja Pogranicze, Sejny 2007, 49-50.

Update:

[Nie cierpię nowego edytora WordPressa, który ciągle rozwala mi formatowanie tekstu w sposób niekontrolowany, a równocześnie nie pozwala stosować zapisu, który faktycznie chciałbym stosować. Mniejsza z tym.]

Canetti aforystyczny z Tajemnego serca zegara jest dla mnie pisarzem (czy szerzej, intelektualistą) innym, o wiele bardziej atrakcyjnym, niż ten, którego poznałem dotychczas. Auto da fé (1936) i Masa i władza (1960) były dla mnie odpychające i irytujące. Ciśnie mi się na myśl, że w tych lapidariach jest on dla mnie wręcz atrakcyjny – i piszę to z pełną świadomością tego, jak to słowo jest nieadekwatne wobec charakteru jego twórczości. Cóż jednak poradzę, jeśli Canetti bywa tu dla mnie tak nieprawdopodobnie bliski, że mnie to zadziwia.

He is a lesser figure then X – jak chętnie Anglik mówi coś takiego! A nie pomyśli , karaluch jeden, do jakiej piwnicy sam by pasował.
Krytycy, by mówić minor i lesser. […]

Sława przynosi ze sobą dwa razy tyle śmieci, ile niełaska wymiata.

tamże, s 81.

Nie do końca wiem, co się zmieniło, z jakiego względu biegun mej antypatii do niego ni stąd, ni zowąd uległ przemianie tak diametralnej. Przecież Tajemne serce zegara, zbiór pozbieranych skwapliwie przez autora przemyśleń, refleksji pomyślanych przez jego umysł na przestrzeni dwunastu lat (1973-1985) nie należy do lektur najłatwiejszych.

Lapidarne stwierdzenia, przez które co raz to przebijają się odautorskie fiksacje. Enigmatyczne sądy o kontekście nierzadko tak niejasnym, że stojące w zasadzie na granicy komunikatywności. Pocięty, fragmentaryczny świat autotelicznych rozważań o pisarstwie, Bogu, śmierci, strachu i przemijaniu, w których Canetti potyka się ze światem i ze samym sobą wobec świata.
Jest w jego krótkich i precyzyjnie ciętych zdaniach szczerość z rodzaju tych najbardziej gorzkich. Być może to ona tak mnie w nich pociąga. Jest też jakaś fenomenalna przenikliwość intelektualna, która sprawia, że raz po raz dostaje jego słowami jak obuchem w łeb. I to też mi się podoba.. i dobre to jest, no.

Gdzie jesteś przyjacielu, któremu mógłbym powiedzieć prawdę, nie wpędzając go w rozpacz?

Nie ulega wątpliwości: to dopiero początek badań nad człowiekiem. A tymczasem on już widzi swój koniec.

tamże, s. 85.

Źródła zdjęć:

  1. alchetron.com